Budowa (pseudo) drogi rowerowej na ul. Zemborzyckiej – fotorelacja bez cenzury

Share Button
Na terenie dzielnicy Dziesiątej trwa budowa drogi rowerowej wzdłuż ul. Zemborzyckiej, na odcinku Kunickiego – Diamentowa. Wydawać by się mogło, że rowerzyści powinni być z tej inwestycji zadowoleni, jednak po bliższym przyjrzeniu się trasie okazuje się, że jest ona pełna mniejszych lub większych bubli, które nie tylko są niezgodne z prawem, ale wręcz niebezpieczne dla rowerzystów! Jest to kolejny przykład tego, jak lekceważąco do rowerzystów podchodzą urzędnicy Zarządu Dróg i Mostów, bo o stosowaniu się do przepisów prawa, tj. Standardy Rowerowe czy Polityka Rowerowa nie mówiąc. 

Przypomnijmy tylko, że Porozumienie Rowerowe we współpracy z oficerem rowerowym wspierało nowatorskie jak na Lublin rozwiązanie, by na ul. Zemborzyckiej powstała zarówno droga rowerowa jak i pasy rowerowe (na około połowie długości). Takie rozwiązanie było bardzo potrzebne, gdyż droga rowerowa pełniła by funkcję rekreacyjną dla rowerzystów poruszających się w wolnym tempie (np. z dziećmi), natomiast pasy rowerowe umożliwiały by szybkie i wygodne przemieszczanie się po tej ulicy osobom ceniącym swój czas w drodze do pracy czy szkoły.

Niestety, merytoryczne argumenty kolejny raz przegrały z widzimisię osób, które już nie raz udowadniały że o ruchu rowerowym nie mają żadnego pojęcia. Jak zwykle można było usłyszeć, że pasy rowerowe są niebezpieczne bo jeździ tam dużo ciężarówek (przy czym badania ruchu pokazujące że np. ul. Krochmalna ma większe natężenie ruchu, nie mają znaczenia), że takie rozwiązanie (pasy + ddr) nie są praktykowane w Lublinie (dziwnym trafem drogi serwisowe wzdłuż dróg głównych są) i że utrudni to ruch samochodów (bo jak każdy wie, dyrekcja ZDiM rowerami nie jeździ).
Zapraszamy więc na fotorelację z ul. Zemborzyckiej, zaczynając od strony Zalewu.
Końcówka asfaltowej drogi rowerowej na ul. Zemborzyckiej, wybudowanej kilka lat temu od ul. Żeglarskiej.

W rejonie skrzyżowana z ul. Diamentową będzie kostka brukowa, w końcu w Lublinie nie da się zmienić nawierzchni po wykonaniu projektu (chyba że ZDiM chce to można bez problemu, np. jak na trasie wokół Zalewu). Samo skrzyżowanie jest przebudowywane z innego projektu.

Za skrzyżowaniem również jest fragment z kostki.

Nieco dalej kostka przejdzie już w asfalt.

W miejscu przejazdu kolejowego pierwszy skrajny przykład traktowania rowerzystów jak osób gorszej kategorii. W końcu dobrze wiemy, że niedasię tu zachować ciągłości nawierzchni, a że jakiś rowerzysta może tu stracić zdrowie lub życie nie ma znaczenia. Będzie natomiast miało ile lat więzienia w takim przypadku dostanie ktoś z dyrekcji ZDiM.

To samo miejsce z drugiej strony.

Przy wszystkich minusach przynajmniej udało się zachować ciągłość nawierzchni asfaltowej na wylotach posesji.

Objazd przystanku MPK przy ul. Budowlanej.

Słup trolejbusowy w skrajni, chętnych zapraszamy do testów kto silniejszy.

Skrzyżowanie z ul. Budowlaną oczywiście nie zostało przebudowane. Co więcej, sposób prowadzenia drogi rowerowej w zasadzie wyklucza możliwość wykonania tu przejazdu rowerowego, chyba że pokusimy się na innowację w postaci krzyżowego prowadzenia przejścia i przejazdu. Oczywiście, na samym końcu to rowerzyści będą źli, bo przejeżdżają po pasach, a samopoczucie dyrektora ZDiM nie zostanie w żaden sposób zachwiane.

To samo miejsce z drugiej strony.

W rejonie ul. Południowej udało się chociaż wywalczyć przejazd rowerowy na drogą stronę ul. Zemborzyckiej.

Drugie takie rozwiązanie znalazło się na wysokości wjazdu na teren Zespołu Szkół Transportowo-Komunikacyjnych.

Budowa w rejonie przystanku MPK przy ZSTK.

Jedziemy w dół Zemborzyckiej.

Tu i jest mnóstwo miejsca na pasy rowerowe, ale kogo to obchodzi? Urzędnika drogowego przyrośniętego do krzesła w biurze i fotela w samochodzie?

Za skrzyżowaniem z ul. Kruczkowskiego (jadąc od Kunickiego) znajduje się wjazd na drogę rowerową. Naturalnie pod tak ostrym kątem, że trzeba będzie się prawie zatrzymać na ulicy. A co dla jadących w drugą stronę? My obiecujemy że postawimy tam punkt teleportacyjny, bo na jezdnię zjechać się nie da (linia ciągła), a jazda na wprost będzie NIELEGALNA!

Nielegalna, bo szerokość chodnika w tym miejscu jest zbyt mała, by zrobić tam drogę dla pieszych i rowerów (znak pieszy/rower z poziomą kreską). Komfort pasażerów oczekujących na autobus pomijamy.

Skrzyżowanie z ul. Kruczkowskiego – tu również nie przewidziano (słowo to jest ulubionym słowem urzędników ZDiM) przejazdu rowerowego.

Co więcej, skrzyżowanie jest wyposażone w ręczne wzbudzanie światła zielonego, a część od strony ul. Kunickiego jest tak wąska, że ledwo mieszczą się tam dwie osoby, a o rowerzystach nie mówiąc. 

Mamy również słup.

Na dalszym odcinku w stronę Kunickiego będzie droga dla pieszych i rowerów (kostka brukowa fazowana, pierwszeństwo pieszych i 100% niewidoczne pojazdy bocznych ulic i posesji). 

O krawężnikach nie pomyślano, zresztą jak w całym mieście na przejazdach rowerowych.

Tu również miały być pasy rowerowe.

Od skrzyżowania z ul. Słowackiego ponownie zaczyna się droga rowerowa.

Ominięcie rejonu przystanku komunikacji podmiejskiej.

Przy stadionie Sygnału trwają jeszcze prace.

A taki o to krawężnik będzie witał wszystkich, którzy będą chcieli wjechać na drogę rowerową za skrzyżowaniem z ul. Kunickiego. Proponujemy od razu ustawić tam kamerę miejską, będziemy mieli film komediowy pt. „A ty jaką glebę w tym miejscu zaliczyłeś?”

Bo każdy rowerzysta wie, że jakikolwiek krawężnik na który najeżdżą się pod bardzo małym kątem stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa jazdy. Budowa nie jest jeszcze ukończona, ale z prawie 100% prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że legalnego zjazdu na jezdnię dla osób chcących jechać w ul. Kunickiego również nie będzie.

Podsumowując – Zarządowi Dróg i Mostów serdecznie dziękujemy, że ponownie postawił na swoim, lekceważąc przy tym prawo, bezpieczeństwo rowerzystów, zdrowy rozsądek i stanowisko Zastępcy Prezydenta Miasta, Pana Stanisława Kalinowskiego.
Informujemy również, iż nie będziemy korzystać z tego bubla, który zaserwował rowerzystom pion Pana Dyrektora Borowego w ZDiM, a w razie otrzymania jakiegokolwiek mandatu za jazdę rowerem po ulicy, wyślemy go bezpośrednio na adres Pana Dyrektora Pidka, do wiadomości Dyrektora Borowego.

Author: Porozumienie Rowerowe

Grupa nieformalna pod Towarzystwem Dla Natury i Człowieka działająca na rzecz infrastruktury rowerowej w Lublinie oraz szeroko pojętą edukację.

  • Anonymous

    Poprawcie „lekcewarząco” w nagłówku 😉 Co do treści artykułu pełna zgoda.

  • Anonymous

    zgoda wybudowali bubla -ale po co tyle w tym cynizmu i ukrytej agresji. Artykuł z serii roszczeniowa PANI Z PUDLEM. Jeśli coś jest niezgodne z prawem budowlanym i zobowiązaniami UM to chyba P.Kalinowski jest zastępcą Prezydenta i ma instrumenty do ingerencji na etapie planowania oraz egzekwowania prawa. Sam jeżdżę rowerem i marzę o pięknych i bezpiecznych drogach dlatego wam kibicuję i popieram treść.

    • Niestety, z tą instytucją nie da się już po dobroci i grzecznie. Tak już było, a efekty widać chociażby na tejże Zemborzyckiej.

  • Anonymous

    Pozwolę sobie dodać, że słup trakcyjny, który pojawił się w skrajni drogi do rowerów narusza przepisy Rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. Dodatkowo konstrukcja słupa została wykonana niezgodnie z projektem ponieważ góra fundamentu usytuowanego w terenie zabrukowanym powinna być zagłębiona 15 cm poniżej nawierzchni dla umożliwienia ułożenia kostki wokół słupa.

  • Anonymous

    Nic nie robią-źle, coś robią-jeszcze gorzej!

    • Pragniemy zauważyć, iż ZDiM jest jednostką pracującą za publiczne pieniądze i wydającą publiczne pieniądze. Wobec powyższego zasada o której kolega pisze absolutnie nie ma tu zastosowania. Domagamy się jakości i nie będziemy w żadnym stopniu akceptować tego, że miernota merytoryczna Panów Dyrektorów i ich podwładnych ma rzutować na bezpieczeństwo i komfort poruszania się rowerzystów po mieście. Zresztą – czy byłbyś zadowolony, gdyby ekipa robiąca remont w mieszkaniu za Twoje pieniądze odstawiła fuszerkę i nie poczuwała się do obowiązku poprawienia tego? W końcu lejący się zlew, popękane kafelki i krzywo stojąca pralka nie utrudniają w żaden sposób umycia się czy zrobienia prania.

  • Anonymous

    Co jak co, ale krawężników to się czepiacie już, z tak niskim krawężnikiem poradzi sobie bez problemu nawet matka z dzieckiem. Krawężnik wymagający kompletnej poprawy jest/był w okolicy ZSTK, wystaje/wystawał na wysokość chyba 20cm.

    • Tu nie chodzi o to kto sobie z czym poradzi, tylko o WYGODĘ! Jeżeli ktoś lubi jeździć po krawężnikach to niech sobie jeździ, my nie lubimy i większość rowerzystów też nie lubi – 80% pierwszych odpowiedzi wśród uczniów lubelskich szkół na pytanie „co najbardziej przeszkadza w jeździe po mieście” brzmi KRAWĘŻNIKI.

  • Anonymous

    Ból dupy i tyle 🙂

  • Anonymous

    nie wytrzymałem, musiałem napisać na dialog. Te hasło z projektu, w stylu „Lublin, wschodnia stolica rowerowa” to jakaś wielka kpina z mieszkańców Lublina. Oby wyciągnęli konsekwencje, bo to jest jawne łamanie prawa.

  • Anonymous

    Mieszkam i pracuje przy ulicy Zemborzyckiej i podczas drogi do pracy widze co sie na niej dzieje. Dlatego uważam ze dobrym posunieciem było nie robienie tego pasa dla rowerzystów na jezdni poniewaz i tak jest ona wąska a dotego jest na niej duzy ruch. Nie tylko samochodów osobowych ale i duzych samochodów dostawczych a nawet Tirów. Jakby jeszcze wpakowac na jezdnie rowerzystów było by tutaj juz bardzo niebezpiecznie a jak widze tutaj popisy niektórych świetnie wyszkolonych kierowców to mogło by tu byc jeszcze wiecej kolizli typu samochod-rowerzysta

    • Pasy rowerowe są elementem cywilizowania ruchu drogowego, a ich brak będzie tylko zachęcał wariatów do szaleństw. Do tego są rozwiązaniem bardzo bezpiecznym – proponujemy by podpierać się statystykami a nie emocjami. Jeżeli Lublin ma być NORMALNYM miastem, to rowerzyści mają pełne prawo móc się po nim poruszać wygodnie i bezpiecznie. To całe straszenie ludzi rowerzystami, jakoby ich pojawienie się na ulicy miało pobudzić wszystkie demony świata to jakiś absurd. Cała Europa idzie w stronę ochrony niechronionych uczestników ruchu, a w Polsce nagminnie próbuje się wprowadzać prawo dżungli, gdzie silniejszy ma rację a reszta precz z otoczenia.

  • Nieciekawie to wygląda. Kumulacja bezmyślnych rozwiązań jest przerażająca. Naprawdę trudno mi zrozumieć dlaczego cały czas borykamy się z takimi problemami w planowaniu i realizacji inwestycji. Każdy już się przespał z faktami i wyraził swoją opinię w komentarzach. Do tej pory każdy miał jakiś sposób na tę trasę i teraz też wyjeździ swój własny szlak, ale za każdym razem manewrując między jezdnią a ścieżką, lawirując wśród zdezorientowanych pieszych, podskakując na krawężnikach będzie utrwalał w sobie jakże gorzką myśl, że brakuje nam zaangażowanych ludzi z wyobraźnią, mających realną moc sprawczą, tworzących krwioobieg naszego miasta. Pozostaje jeszcze kwestia bezpieczeństwa, która na pewno pojawi się po oddaniu trasy do użytku.

  • Anonymous

    Jechałam dzisiaj tą trasą (jeszcze nie jest skończona) i cóż… nóż się w kieszeni otwiera. Wydali masę publicznych pieniędzy na taki bubel. Chyba u nas nic nie może być zrobione dobrze.
    A tych, którzy wybiorą jazdę ulicą też czekają niespodzianki. Zjazdy z Zemborzyckiej do sklepów, zrobione z kostki brukowej, są w niektórych miejscach wyższe o ponad 5cm od powierzchni asfaltu. Tu nie tylko rowerzysta się wyłoży. Kierujący skuterem, czy motorem o wąskich kołach też nie ma szans…

  • Anonymous

    A gdzie są fotki z dziś tj. 15.10.2013

  • Pingback: Wizja świata wg WDiM Lublin | Do your own thing()

Finansowane z grantu Fundacji Batorego w ramach programu Demokracja w Działaniu.